Pewnego dnia zauważyłam, że coś zaczyna się uwypuklać nad moim pępkiem. Ponieważ mam nadwagę, powiedziano mi, że operacja nie jest możliwa i że wiąże się z dużym ryzykiem. Przez trzy lata, mimo wszelkich starań, rozwinęła się u mnie bliznowata przepuklina wielkości pięści. Operacja stała się nieunikniona, ale wtedy zaczęłam kaszleć, mój stan się pogarszał, a przepuklina robiła się coraz większa. Bardzo bałam się zabiegu, ponieważ spodziewano się powikłań. Anestezjolog odmówił znieczulenia, obawiając się, że zapalenie strun głosowych i krtani spowoduje przedostanie się wydzieliny do płuc.
Udałam się więc do tężni solankowej w moim mieście, gdzie kaszel zaczął ustępować, ale co ważniejsze — właśnie tam po raz pierwszy usłyszałam o noni. Gdy wypiłam drugą butelkę, lekarz stwierdził, że mogę zostać poddana operacji. Bardzo się bałam, ponieważ mam silne żylaki nóg, co zwiększa ryzyko zakrzepicy, a rok temu lekarz zdiagnozował u mnie zapalenie stawów w obu kolanach. Dodam, że ważyłam 122 kg i spodziewałam się trudnego gojenia rany z powodu grubej tkanki tłuszczowej.
Operację przeszłam we wtorek w południe, a wieczorem znów piłam sok noni. W czwartek, podczas zmiany opatrunku, lekarz był zdumiony, jak ładnie goi się rana, a ja czekałam na odwiedziny na dziedzińcu — czułam się świetnie. Wtedy zorientowałam się, że ból nóg, który miałam przez ponad rok, zniknął, a ból pleców ustąpił. W sobotę rano zostałam wypisana ze szpitala. Kiedy wróciłam na zdjęcie szwów tydzień po operacji, powiedziano mi, że rana zagoiła się idealnie i że mogę wrócić do normalnych czynności, oprócz dźwigania — ale stopniowo.
Minął miesiąc od operacji, od tego czasu piję noni i teraz moja rana wygląda tak, jakby była operowana rok temu. Czuję się dużo lepiej, pracuję już od tygodnia.
Julcsi, Węgry